„Niewidoczna trauma"
Historie z życia codziennego Białorusinek i Białorusinów, którzy doznali przemocy psychicznej ze strony władz lub organów ścigania
„Niewidoczna trauma"
Historie z życia codziennego Białorusinek i Białorusinów, którzy doznali przemocy psychicznej ze strony władz lub organów ścigania
Od początku sierpnia media na całym świecie publikują historie ofiar powyborczych prześladowań na Białorusi, poruszając tematy przemocy fizycznej i seksualnej. Rzadko mówi się jednak o tym, jak represje reżimu wpłynęły na stan emocjonalny ludzi.

Słyszy się wiele o obrażeniach i latach spędzonych w więzieniu. Autorki projektu nie kwestionują tego, jak ważne jest naświetlanie tematu zbrodni przeciwko ludności popełnianych na Białorusi. Problem polega na tym, że wśród szczegółów przerażających tortur, pobić i bezprawnych zatrzymań, często nie dostrzega się innych, bardziej codziennych przejawów represji. O permanentnym strachu, bezradności, paranoi czy problemach wynikających z przymusowego opuszczenia ojczyzny nie mówi się wcale, bo „są poważniejsze sprawy". Tak więc tysiące Białorusinów muszą mierzyć się ze swoją traumą w samotności, pozostają oni niesłyszani, niezauważeni i niewidzialni.
Lesia Pczołka: współautorka projektu, fotografka z Białorusi

Minęły już ponad sześć miesiące. Wszyscy jesteśmy niesamowicie zmęczeni. Represje w naszym życiu stały się normą, codziennością. Ludzie tracą nadzieję i wyjeżdżają z kraju, zamykają firmy, kawiarnie, bary i galerie sztuki. Sytuacja związana z pandemią COVID-19 jest na Białorusi katastrofalna. Ci, którzy zostali, wkładają całą swoją energię w tworzenie własnego, nowego państwa, z działającą horyzontalnie władzą i wzajemnym wsparciem. Nie potrzeba w nim prezydentów, rządu i ideologii. I to też jest zwycięstwo – obudziliśmy się. Ale nasza zbiorowa trauma będzie nam już zawsze towarzyszyć. Dużo rozmawiamy o tym w gronie przyjaciół, ale rzadko mówi się o tym w mediach. Musimy to przyjąć do wiadomości i nauczyć się z tym żyć. Musimy przestać potępiać tych, którzy nie znajdują w sobie siły do walki, tych, którzy boją się wyjść z domu, tych, którzy już wyjechali. Żyjemy w stanie wojny, musimy dbać o nasze zdrowie, zarówno fizyczne jak i psychiczne.

Minęły już ponad sześć miesiące. Wszyscy jesteśmy niesamowicie zmęczeni. Represje w naszym życiu stały się normą, codziennością. Ludzie tracą nadzieję i wyjeżdżają z kraju, zamykają firmy, kawiarnie, bary i galerie sztuki. Sytuacja związana z pandemią COVID-19 jest na Białorusi katastrofalna. Ci, którzy zostali, wkładają całą swoją energię w tworzenie własnego, nowego państwa, z działającą horyzontalnie władzą i wzajemnym wsparciem. Nie potrzeba w nim prezydentów, rządu i ideologii. I to też jest zwycięstwo – obudziliśmy się. Ale nasza zbiorowa trauma będzie nam już zawsze towarzyszyć. Dużo rozmawiamy o tym w gronie przyjaciół, ale rzadko mówi się o tym w mediach. Musimy to przyjąć do wiadomości i nauczyć się z tym żyć. Musimy przestać potępiać tych, którzy nie znajdują w sobie siły do walki, tych, którzy boją się wyjść z domu, tych, którzy już wyjechali. Żyjemy w stanie wojny, musimy dbać o nasze zdrowie, zarówno fizyczne jak i psychiczne.


Lesia Pczołka: współautorka projektu, fotografka z Białorusi
Katia Pomazana: współautorka projektu, działaczka praw człowieka z Ukrainy

Jak można mówić o wywołanej stresem utracie apetytu i strachu, kiedy sąsiad jest w szpitalu po pobiciu przez milicję? Jak można narzekać na brak energii w pracy, kiedy jeden z twoich przyjaciół trafia do aresztu na 15 dni, a potem na kolejne 15 dni?.. Trudno jest powstrzymać się od porównywania, równie trudno jest tego nie deprecjonować. Postanowiłyśmy więc stworzyć niewielki projekt, który, jak mamy nadzieję, przyczyni się do normalizacji rozmów o emocjach i traumach psychicznych. Traumach, za które winę ponosi nieludzki reżim autorytarny.

Jak można mówić o wywołanej stresem utracie apetytu i strachu, kiedy sąsiad jest w szpitalu po pobiciu przez milicję? Jak można narzekać na brak energii w pracy, kiedy jeden z twoich przyjaciół trafia do aresztu na 15 dni, a potem na kolejne 15 dni?.. Trudno jest powstrzymać się od porównywania, równie trudno jest tego nie deprecjonować. Postanowiłyśmy więc stworzyć niewielki projekt, który, jak mamy nadzieję, przyczyni się do normalizacji rozmów o emocjach i traumach psychicznych. Traumach, za które winę ponosi nieludzki reżim autorytarny.


Katia Pomazana: współautorka projektu, działaczka praw człowieka z Ukrainy
Katia Pomazana i Lesia Pczołka przeprowadziły serię wywiadów z osobami, które doświadczyły przemocy psychicznej. Ich historie, uzupełnione o materiał zdjęciowy, można przeczytać tutaj. Każdy, kto mieszka lub mieszkał na Białorusi i brał czynny udział w ruchu protestu może w tych historiach zobaczyć samego siebie – swoje obawy i lęki. Historie różnią się od siebie, ale łączy je poczucie głębokiej niesprawiedliwości i nadzieja na zmianę.

Projekt ma swój profil na Instagramie - jeśli chcesz podzielić się swoją historią, uzyskać poradę lub po prostu napisać kilka słów – autorki projektu z przyjemnością zobaczą, co chciałbyś/chciałabyś im przekazać.



Komentarz i porady ekspertki
„Normalna reakcja na panującą wokół nienormalność"
Wydarzenia, które miały miejsce na Białorusi w ciągu ostatnich miesięcy pozostawiły wiele blizn na naszym „zbiorowym ciele".

Ciało pamięta wszystko, ciało nie zapomina. Ciało jest w szoku, napina się, zamiera, pulsuje, biegnie, nie rusza się. Ciało nie może się rozluźnić, ogarniają je spazmy i drętwota. Tracimy poczucie sensu, stajemy się nadwrażliwi i wybuchowi, możemy doświadczać powrotu bolesnych wspomnień, możemy gorzko płakać, możemy się złościć, możemy czuć się osaczeni, możemy cierpieć na bezsenność, tracić apetyt, możemy przestać czerpać przyjemność z codziennych rzeczy, pracy, związku. Możemy czuć się niezrozumiani, niemi, upokorzeni. Możemy odczuwać bezradność i utratę kontroli, a także brak możliwości zwrócenia się o pomoc czy środki, nawet jeśli są one dostępne.

Trauma to przejaw nadmiernej stymulacji układu nerwowego, z którą człowiek z różnych powodów (brak odpowiedniego wsparcia, środków, czasu) nie umie poradzić sobie zwykłymi metodami.